Finanse i Controlling 60/2018

FiC_60.jpg

Lean enterprise, lean controlling

Zastanawiające jest, dlaczego tak często sięga się po przykłady innych krajów dla opisania zjawisk, które się dzieją „tu i teraz”. Gdybym był zło­śliwy – a przecież nie jestem – rozwodziłbym się nad osławionym San Escobar, ironizując na temat sukce­sów polskiej polityki zagranicznej i rosnących wpływów naszego kraju na Karaibach. Ale głośny lapsus służb dyplomatycznych nie stanowi najbar­dziej spektakularnego przykładu geo­graficznych odniesień.

Jeden z pierwszych przypadków obrazowania naszej przyszłości przez pryzmat doświadczeń innych krajów to „druga Japonia”, którą chciał budować jeszcze-nie-prezydent Lech Wałęsa. Pomijając wszystkie klęski żywiołowe i koniunkturalne zwroty japońskiej gospodarki, Kraj Kwitnącej Wiśni wciąż inspiruje i pozostaje synonimem eko­nomiki opartej na wysokich standar­dach technologicznych i zarządczych. Ech, komu ta wizja w odniesieniu do naszego kraju przeszkadzała…?

Innym przykładem – przyznaję, już nie tak jednoznacznym – była „zielona wyspa”. Być może kontekst wypowie­dzi premiera Donalda Tuska nie był do końca geograficzny, jednakże skojarzenie z pięcioprocentową mniejszością polską, która za swoją ziemię obiecaną obrała Irlandię, jest jednoznaczne. Zresz­tą, mimo wzlotów i upadków irlandz­kiego PKB, trwanie w jednym szeregu Warszawy i Dublina ujmy nie przynosi.

Prawdziwy wysyp geograficznych paraleli nastąpił jednak w ostatnich kilku latach. Dodajmy, że nie za­wsze chodziło o budowę skojarzeń pozytywnych. Przy słynnej „zaka­muflowanej opcji niemieckiej” po plecach przebiegały ciarki i niepokój spowodowany nieuniknionym rewan­żyzmem rodem zza zachodniej grani­cy. Mieliśmy też Budapeszt i Turcję (a jakże!). Tylko co teraz zrobić ze słowami Jarosława Kaczyńskiego – „Trzeba czynić wszystko, by Pol­ska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne pań­stwo”. Słowa z roku 2014, ale jakoś nikt do dementi się nie kwapi.

No i kolejny przykład z obszaru niemieckojęzycznego. Tym razem pa­dło na Podkarpacie, które w kampa­nijnym ferworze lider partii rządzącej obdarzył wizją budowy Szwajcarii… Nie… zaraz, Bawarii. Niestety, ani w jednym, ani w drugim wypadku nie wyjaśniono, o co chodzi. Bo jeśli cho­dzi o krajobraz, to jakieś skojarzenia faktycznie się pojawiają.

Zastanowić się więc należy, czy owa obfitość geograficzno-kulturowych cytatów jest elementem kampanii edukacyjnej jako części gorliwie prze­budowywanego systemu kształcenia. A może jest to po prostu rozpaczliwa próba wyjaśnienia sensu i kierunku zmian, które stają się udziałem nas wszystkich. Tylko – co z tymi, którzy swoją edukację już skończyli, albo z tymi, którzy nigdy nie byli za grani­cą. Czy dla nich pozostaje tylko wiara w sojusz z San Escobar?

Pobranie wydania w formie pliku PDF możliwe dla zalogowanych użytkowników serwisu. Jeśli posiadasz aktywną prenumeratę przejdź do LOGOWANIA. Jeśli nie jesteś jeszcze naszym Czytelnikiem wybierz najkorzystniejszy WARIANT PRENUMERATY.

Zaloguj Zamów prenumeratę Kup pojedyncze wydanie

Spis treści

Twarzą w twarz

Wydarzenia

Archiwum

Polecamy