Dla kogo tokenizacja?

Tekst otwarty nr 77/2021

Tokenizowana na Binance Tesla przechodzi inny proces tokenizacji niż polska spółka chcąca pozyskać 4 miliony złotych. Intencją artykułu jest przedstawienie pełnego obrazu i realiów tokenizacji, które dotyczą głównie małych i średnich firm. Dla kogo jest tokenizacja i jak zrobić to dobrze?

Dla kogo tokenizacja?

Fanatycy i handlowcy blockchainowi stale rozbudzają nasz entuzjazm do tokenizacji, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Sam jestem pasjonatem blockchaina i zdaję sobie sprawę, że tokenizacja zrewolucjonizuje świat, bardziej niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Jednak nie oznacza to, że wszyscy, którzy będą się teraz tokenizować, będą odnosić sukcesy. Szczególnego znaczenia nabiera trzeźwe spojrzenie na ten rynek i umiejętność zauważenia pułapek, o których inni nie mówią oraz szans, których inni nie dostrzegają.

Tokenizacja – skąd pochodzi, dokąd zmierza?

Popularność kryptowalut wynika z 2 czynników, ich funkcjonalności oraz spekulacyjności. Najbardziej podstawowa funkcjonalność polega na tym, że dotychczas nie mogliśmy wysłać komuś 100 złotych bez pośrednictwa banku. Podobnie wygląda sytuacja z akcjami w formie zdematerializowanej, dlatego istnieją domy maklerskie. Tak samo nie możemy dzisiaj wysłać komuś pliku JPG tak, żeby on go miał, a my nie. Gdy pojawił się blockchain, pojawiła się możliwość zatwierdzania transakcji poprzez sieć rozproszonych komputerów. Naturalnie pojawiły się też kryptowaluty, którymi sieć wynagradza górników za zatwierdzanie transakcji, a górnicy sprzedają te kryptowaluty do użytkowników, którzy chcą korzystać z tej sieci. Gdy dzisiaj tworzę token, czyli tokenizuję coś, to muszę go stworzyć na jakimś blockchainie (najczęściej Ethereum), i za to muszę zapłacić kryptowalutą tego blockchaina (Etherem), którą najpierw górnik musiał wykopać. Wtedy pojawił się drugi czynnik, czyli spekulacja, która uczyniła kryptowaluty niezwykle popularnymi. Gdy jakiś blockchain wydaje się bardzo funkcjonalny i ludzie stwierdzą, że w przyszłości będzie na nim oparta np. gospodarka światowa lub znajdzie w innym sektorze swój popyt, wówczas kupują i czekają, aż tak się stanie (holderzy). Naturalnie wtedy będzie duże zapotrzebowanie i rynek ten da im zarobić. Wtedy wchodzą do gry spekulanci, którzy widzą pieniądze i też inwestują. Po drodze pojawiło się oczywiście dużo oszustów, którzy stworzyli swój token z piękną wizją zmiany świata, zebrali pieniądze w trakcie ICO (sprzedaż tokenów swoimi kanałami, bez pośrednictwa giełd), po czym zniknęli. Oczywiście ceny dzięki temu mają bardzo duże wahania, a świat kryptowalut zyskuje na popularności.

Wierzę, że zrozumienie tego, może pomóc czytelnikowi, lepiej trafić w rynek z tokenem swojej firmy.

Czym jest tokenizacja?

Skoro już wiadomo, z czego wynika popyt na kryptowaluty, to warto odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Czym jest tokenizacja? Nie trzeba sięgać daleko, żeby wyjaśnić to zjawisko. Wikipedia doskonale to tłumaczy.

„Tokenizacja – forma cyfryzacji biznesu, oparta na zdecentralizowanej technologii . Polega na tworzeniu bądź i ścisłemu przypisywaniu ich do konkretnego projektu, firmy lub osoby ( personalne). Wraz z rozwojem i adaptacją technologii blockchain, potencjał tokenizacji stał się ogromny dzięki inteligentnym kontraktom i pozwala tokenizować wszelkiego rodzaju aktywa, jednocześnie obniżając koszty ich transferu.”

W opinii autora tokenizacja ma więcej wspólnego ze znanym w Polsce crowdfundingiem, o którym więcej w dalszej części tego artykułu.

Nadmienić należy jeszcze, czym są inteligentne kontrakty, bo to one są tak naprawdę całą esencją tokena. Token nie jest tylko wirtualną cyferką na wirtualnym portfelu, nieróżniącą się niczym od pieniędzy z gier komputerowych. Smart contract to z kolei samoegzekwująca się, inteligentna umowa, którą emitent może zawrzeć z tokenariuszem, a więc kupcem tokena. Opierają się one na IFTT (if this, then that).

Przykładowo: jeżeli Legia Warszawa wygra mistrzostwo Polski, 80% nagrody finansowej zostanie automatycznie podzielone proporcjonalnie, zależnie od ilości tokenów, pomiędzy tokenariuszy.

Brzmi pięknie, jednak na razie jeszcze tylko brzmi.

Smart contract nie ściągnie pieniędzy z bankowego konta Legii. Żeby smart contract mógł zadziałać, Legia musi jeszcze wykonać przelew z konta bankowego na portfel kryptowalutowy. Nie żyjemy jeszcze w świecie, w którym blockchain może pokazać swoje prawdziwe oblicze. Wierzę, że kiedyś nie będziemy rejestrować firmy w KRSie, tylko będziemy rejestrować ją na blockchainie. Umowa z pracownikiem będzie smart contractem, w którym pracodawca umówi się na jakąś pensję i 10. dnia każdego miesiąca pensja automatycznie znajdzie się na jego portfelu. Nie będziemy musieli się zastanawiać, ile podatku zapłacić, smart contract sam to zrobi. Oczywiście to eliminuje szarą strefę i stwarza zagrożenia systemowe, ale na ten moment to pieśń przyszłości ze względu na ograniczenia prawne.

Bezpieczeństwo samoegzekwujących się umów

Inwestorzy, a nawet emitenci, podchodząc do procesu tokenizacji, słysząc słowo „blockchain”, myślą – bezpieczeństwo. Wszyscy mówią, że nie ma tutaj miejsca na oszustwa, nie da się sfałszować i wszystko jest transparentne. Zgadza się, blockchain taki jest. Niestety dzisiaj te umowy są tylko częściowo na blockchainie. To, czy umowa zostanie wyegzekwowana, zależy w dużym stopniu od uczciwości człowieka. Oczywiście za tokenem też stoi jakaś fizyczna umowa, jednak tu znowu wracamy do świata tradycyjnego. Jeżeli ktoś nie dotrzyma obietnic i ucieknie na Wyspy, to niewiele z tym zrobimy. Dopiero powszechna płatność kryptowalutami pozwoli smart contracts rozwinąć skrzydła w pełni.

Drugą sprawą jest, że tokeny są tworzone na blockchainie, ale przechowywane bardzo często na giełdowych czy też scentralizowanych portfelach, co też nie daje poczucia bezpieczeństwa. W chwili obecnej kwestie bezpieczeństwa pozostawiają jeszcze dużo do życzenia, co nie oznacza, że jest to specjalnie niebezpieczne. Po prostu obecny stan nie odzwierciedla nawet kawałka potencjału, jaki w docelowej formie niesie ze sobą tokenizacja.

Tokenizacja a equity crowdfunding

Przed dokonaniem porównania tokenizacji z equity crowdfundingiem, warto wiedzieć, że aktualnie są dwie możliwości tokenizacji. Możemy stworzyć security token lub utility token. Ten pierwszy jest papierem wartościowym, więc jest po prostu stokenizowaną akcją, obligacją czy innego rodzaju prawem majątkowym. Utility token, czyli token użytkowy, jest to furtka, która umożliwia stworzenie unikalnego aktywa. Właśnie w tej formie dostrzegam największy potencjał i to rozwiązanie porównuję do equity crowdfundingu.

Tokenizacja jako forma pozyskania inwestorów i kapitału na rozwój biznesu, niekoniecznie kryptowalutowego, zyskuje w ostatnim czasie bardzo mocno na popularności. Personą, która wprowadza tokenizację w Polsce do mainstreamu zdecydowanie jest Janusz Palikot. W jego stokenizowany projekt zainwestowało ponad 2500 inwestorów. Należy jednak pamiętać, że Palikot wcześniej kilkukrotnie korzystał z modelu equity crowdfundingu. To bardzo ważne – pokazuje, że model crowdfundingu jest świetny, ale w starciu z tokenizacją niewiele może zaoferować. Crowdfunding doskonale przygotował rynek na model tokenizacji, model, w którym społeczność dofinansowuje projekt, jeżeli uzna go za perspektywiczny. Crowdfunding w ostatnich latach rozwinął się bardzo dynamicznie i wielu postrzega tokenizację jako konkurencję. Ja jako następcę. Tokenizacja to piękny przykład ewolucji, crowdfunding zrobił dobrą robotę na rynku, teraz przychodzi crowdfunding 2.0 i czas powoli ustępować miejsca młodszemu, bardziej utalentowanemu bratu/młodszej, bardziej utalentowanej siostrze.

Polska to kraj, który się wzbogaca, w którym ludzie chcą inwestować w coś innego niż tylko nieruchomości i GPW. Finansowanie społecznościowe jako idea nabiera głębszego sensu, co ma swoje odzwierciedlenie w liczbach. Liczby pokazują, że to ma sens.

W 2019 roku w ramach crowdfundingu inwestycyjnego zebrano ponad 35 mln zł. W 2020, 76,8 mln zł, co stanowi 125% wzrost w stosunku do 2019 roku. Mali inwestorzy mają coraz większą moc, co również pokazały oszałamiające wyniki NewConnect w 2020 roku. Ilość kapitału na giełdzie przekroczyła łączną wartość 10 poprzednich lat.

Co wpływa na rozwój tokenizacji?

  • rozwijający się blockchain i adaptacja jego rozwiązań,
  • wzbogacające się społeczeństwo szuka okazji inwestycyjnych i ucieka przed inflacją, ustawa o dematerializacji akcji oraz coraz bardziej przychylne regulacje unijne w sprawie finansowania społecznościowego,
  • ustawa o prostej spółce akcyjnej, która otwiera nowe możliwości.

To wszystko wygląda bardzo dobrze i wielu biznes­manów zaczyna się interesować tą formą pozyskania kapitału, ponieważ mają coraz większą świadomość powyższych trendów. Firmy, dla których dotychczas equity crowdfunding był szansą na pozyskanie kapitału, dostrzegają, że tokenizacja może być dla nich lepszym rozwiązaniem. Inwestują budżet marketingowy w promocję swoich tokenów i adaptacja rynku przyspiesza. Inwestorzy, którzy dotychczas inwestowali w akcje na platformach crowdfundingowych, widzą, że ich rynek przechodzi na tokenizację. Naturalne, że zaczynają się tym interesować, tym bardziej, że oferta tokenowa jest atrakcyjniejsza z kilku względów, m.in. tego, że tokenizacja oprócz rynku crowdfundingowego zagarnia sobie również część rynku giełdowego, ponieważ w przypadku tokenizacji możemy zebrać większe fundusze niż tylko 1 milion euro (jeśli jest to utility token). Atrakcyjność oferty tokenowej i możliwość szybszego obrotu tokenami, zdecydowanie doceni pokolenie millenialsów, któremu taka forma inwestycji może być bliższa.

8 przewag tokenizacji nad equity crowdfundingiem

Możliwość obrotu tokenami na giełdzie. Kanga Exchange to polska giełda, na której mamy wtórny rynek obrotu tokenami, otwierający się zaraz po zamknięciu pierwotnej emisji na platformie Mosaico.ai. Dla inwestora dużą wartością jest to, że może od razu upłynnić inwestycję, a nie dopiero po mitycznym wejściu spółki na NewConnect.

  1. „Dywidenda” tokenowa, czyli tzw. POS w świecie kryptowalut, nie jest opodatkowana podwójnie, tak jak w przypadku akcji.
  2. Koszt tokenizacji jest porównywalny lub niższy niż w equity crowdfundingu. Trzeba pamiętać, że nie ma potrzeby zakładania spółki akcyjnej.
  3. Wielofunkcyjność tokena pozwala stworzyć unikalną ofertę dla potencjalnych inwestorów. W przypadku akcji są to uznaniowe dywidendy.
  4. Smart contracts automatyzują wiele rzeczy, jak np. wypłata dywidend oraz dają możliwość zaprogramowania całej żywotności tokena, np. jego spalania po 25 latach.
  5. Utility token z racji, że nie jest instrumentem finansowym, łatwiej jest promować i KNF nie narzuca np. sposobu prowadzenia relacji z inwestorami.
  6. Token bardzo łatwo, niekoniecznie tanio, można wrzucić na globalne giełdy i pozyskiwać kapitał na większą skalę, nie ograniczając się do giełd o małej płynności.
  7. Akcje marketingowe, jakie można przeprowadzać tokenami otwierają agencjom marketingowym pole do popisu. Kawałek tokenu projektu Beczki Palikota można przykładowo dostać skanując kod QR i wpisując numer, który znajduje się na butelce jego alkoholu. Token może też być przynętą, za którą klient da nam swój adres e-mail i założy portfel, na który następnie bardzo prosto i szybko może dokupić większą ilość.

W świetle prawa tokeny użytkowe są traktowane jako zwykłe produkty i w razie pojawienia się podejrzeń, co do uczciwości takiej oferty, podlegamy pod UOKiK. Oczywiście często wraca temat, czy aby na pewno to nie jest token znamienny do instrumentu finansowego – w takim wypadku można poprosić KNF o opinie.

6 czynników, które skalibrują potencjał biznesu do tokenizacji

  1. Firmy o profilu B2C mają większy potencjał niż B2B.
  2. Dobrze rokują branże, które są we wzrostowym trendzie. Niekoniecznie musi być to fotowoltaika czy sztuczna inteligencja, jednak im bardziej lukratywna wydaje się inwestorowi, tym chętniej inwestuje.
  3. Grupa odbiorców, którą aktualnie posiada firma, jest ważnym zasobem. Jeżeli sklep internetowy się tokenizuje i ma 30 tysięcy adresów mailowych, z którymi ma jakąś relację i do których może kierować swoje oferty, to zdecydowanie poprawia jego potencjał do tokenizacji.
  4. Biznes musi być rentowny. Musimy zaoferować inwestorowi atrakcyjną ofertę – przykładowo, jeśli naszym biznesem jest wynajem powierzchni biurowych, to inwestor może nie być usatysfakcjonowany 3% rocznego ROI.
  5. Liczy się marka firmy i marka osobista jej właściciela.
  6. Skalowalność biznesu. Musi być duży rynek. Jeśli prowadzimy działalność niszową lub biznes jest bardzo ciężko skalowalny, to tokenizacja może nie mieć sensu.

Tokenizacja w polskich realiach

Brakuje nam w Polsce niestety wciąż historii sukcesu. Można wymienić kilka projektów, które zakończyły się sukcesem, jednak to projekty typowo ze świata blockchainowego. Ich grupa odbiorców to profesjonalni inwestorzy kryptowalutowi, którzy mają kapitał i za którymi podążają mali inwestorzy kopiujący ich ruchy.

Pojawia się argument, że idea finansowania społecznościowego jest inna, jednak w niektórych sytuacjach to cel uświęca środki. Celem jest zebranie środków, więc stwierdzam, że należy wyciągnąć wnioski, dlaczego polski Tenset potrafi zebrać 10 milionów bez problemu, a szereg innych projektów zbiera, zbiera i nie może zgromadzić miliona. Kluczowy wniosek, jaki mi się nasuwa jest taki, że Tenset lepiej zna swój rynek. Mały, tradycyjny rynek jeszcze nie pojął, jakie są zasady w tej grze. Gastronomia, motoryzacja, żywność, smarthome itd. to nie typowe projekty blockchainowe, jednak obowiązują je takie same zasady: funkcjonalność i spekulacyjność.

Tokenizacja to nadal rynek kapitałowy i działa na podobnych zasadach, jak polityka czy biznes. Większość wyborców nawet nie zna postulatów partii, na którą głosuje. Elon Musk wstawia Tweeta i cena Bitcoina wariuje. Robert Gryn wchodzi w Tenset i scena inwestorska nastawia uszu. Miałem okazję być w grupie docelowej Tensetu, gdy zbierali finansowanie. Popyt, jaki został tam wygenerowany był od strony psychologicznej czymś niesamowitym. Ludzie nie wiedzieli nawet po co stoją w kolejce, ale wyciągali pieniądze i krzyczeli „shut up and take my money”. To co się działo wtedy na Telegramie było dla mnie piękną lekcją marketingu. Owce podążają za pasterzem, ale tylko te pierwsze szeregi. Owce będące w dalszych szeregach trzymają głowę na dole i kroczą tuż za tyłkiem owcy przed nimi. Cóż to oznacza? W finansowaniu społecznościowym trzeba nakłonić tłum do inwestowania w projekt. Jednak, żeby kierować tłumem, trzeba znać chociaż kilka tricków z psychologii tłumu. Budowa takiego stada ma swoją specyfikę. Najpierw jest pasterz, albo nawet kilku pasterzy (duże autorytety), niekoniecznie osoby medialne, ale autorytety, naukowcy, badacze, eksperci, stratedzy. Za nimi podążają liderzy stada, tj. te owce-matki w pierwszych szeregach, czyli właśnie ci liderzy tłumu (influencerzy, duże marki osobiste, duże firmy). Za nimi idą mali specjaliści, którzy przedłużają ich myśl i wskazują drogę zagubionym owieczkom. A na końcu jeszcze jest czarny pies, który stwarza presję i nawołuje do działania (różnego rodzaju ograniczenia czasu, miejsca itd.).

Powyższy mechanizm funkcjonuje prawie wszędzie, tak funkcjonują partie polityczne, globalne projekty czy duże marki osobiste. Oczywiście są wyjątki, ale wyjątki te często powodują, że projekt nie odnosi sukcesu. Nie wystarczy reklama na Facebooku, aby inwestorzy zobaczyli w projekcie potencjał i zaczęli hojnie inwestować. Wszystkie historie niepowodzeń są tego dowodem. Jeśli chcemy stworzyć prawdziwy popyt wśród tłumu, do tego stopnia, że nawet nie będą musieli wiedzieć, co kupują, ale ustawią się w kolejce, żeby zainwestować pieniądze, to musi się zadziać kilka rzeczy.

Przede wszystkim token musi być funkcjonalny – głównie po to, żeby później móc wywołać efekt spekulacji. Muszą w niego uwierzyć pasterze (najlepsi eksperci z branży, inwestorzy, osoby którym zaufają influencerzy). Moglibyśmy opłacić szereg influencerów, ale po pierwsze, będzie to drogie, a po drugie, mniej skuteczne. Jeśli token będzie funkcjonalny na tyle, że staną za tobą „naukowcy rynkowi”, to pierwszy i najtrudniejszy krok masz już za sobą. Nie mają to być eksperci kryptowalutowi. Sprzedajemy tokeny w branży gastro, to muszą nas poprzeć najwięksi biznesmeni z branży gastro. To nie może być nawet Magda Gessler, to musi być ktoś, kto jest autorytetem dla Magdy Gessler. Wszystko zaczyna się w merytoryce, na twardych fundamentach, potem dopiero przychodzi czas na tzw. hype. Token musi być tworzony z myślą o ekspertach, którzy go poprą, a najlepiej współtworzony razem z nimi. Doskonałym przykładem pasterza był Satoshi Nakamoto, niesamowity i genialny wirtuoz (albo grupa wirtuozów) z piękną wizją przyszłości, za którą poszli techmaniacy. Oczywiście wiemy, jak to się dalej potoczyło...

Jeśli stworzysz token wiarygodny i zaangażujesz w to ludzi, którzy są faktycznie autorytetami, to praca z influencerami będzie bardzo prosta, wręcz automatyczna. Dlaczego? Jeśli influencer ma promować jakiś projekt, w który nawet nie wierzy, nie zna i nie ma powodu, żeby go promować, to trzeba mu nieźle za to zapłacić. Jeśli jednak projekt jest dobry, z potencjałem i który popierają autorytety tego influencera, to on sam zainwestuje w ten projekt i powie o tym swojej grupie odbiorców. Następnie temat podchwycą niektórzy z jego grupy odbiorców, często specjaliści, którzy zaczną na swoich małych kanałach, profilach czy konsultacjach argumentować racjonalność inwestycji w ten projekt. Nawet jeśli nie do końca go rozumieją zdadzą się na zdanie i opinię swojego autorytetu. I wreszcie na końcu pojawi się czarny pies, który biega i wywołuje lęk przed utraconą okazją, a więc owce z ostatnich rzędów pobiegną za kimkolwiek (zapytają znajomych, czy te bitcoiny są dobre) i zrobią to, co tłum. Wasz musi być pasterz i pies. Cała reszta zadzieje się sama.

Pamiętam, jak to się odbywało w przypadku Tenset. Nie wiem kto tam był nawet pasterzem, ja byłem owcą, która słuchała liderów tłumu. To proces, który widać przy każdym dobrym projekcie. Takie projekty w swoich początkowych fazach chodzą po venture capital i zbierają od każdego po 50 tysięcy, nie pozwalają im zainwestować więcej. Tworzą w inwestorach pragnienie, że ci, jeśli tylko dostaliby możliwość włożenia więcej, to pożyczą, żeby więcej zainwestować.

Proces tokenizacji

Poza aspektami marketingowymi, które są kluczowe dla powodzenia tokenizacji, jest jeszcze szereg innych aspektów. Należy mieć świadomość zagrożeń, które czyhają na każdy biznes. Chcąc z sukcesem stokenizować swój biznes, zebrać kapitał i stworzyć sobie marketingową przewagę na rynku należy ustalić szereg rzeczy, m.in. z jaką firmą to robić, bo od tego zależy, jak ten proces będzie przebiegał. Niektóre firmy przejmują cały proces na siebie, inne robią to w formie warsztatów, jeszcze inne przerzucają całość działań na zainteresowanego.

Na drodze do tokenizacji – 7 najważniejszych etapów:

  1. Ustalić koszty, potencjał biznesu do tokenizacji oraz ustalić osoby strategiczne dla procesu.
  2. Stworzyć koncepcję tokenu, z uwzględnieniem aspektów technologicznych, biznesowych i prawnych.
  3. Stworzyć odpowiedni model biznesowy pod tokenizację, tzw. tokenomię.
  4. Stworzyć strategię marketingową dla tokenizacji.
  5. Stworzyć wszystkie potrzebne dokumenty, jak: whitepaper, regulamin sprzedaży tokenów czy program afiliacyjny.
  6. Opracować taktyki realizacji poszczególnych strategii.
  7. Zaprogramować token i przejść do fazy wykonawczej.

Mam nadzieję, że czytelnicy znajdą dla siebie wartość w tym artykule. Wierzę, że jeśli dotarliście do końca, to rozumiecie ten rynek już lepiej niż większość przyszłych poległych. Zachęcam was do tokenizacji, bo pomimo wielu wad, to najlepsze mi znane narzędzie do pozyskania kapitału i skalowania biznesu. Tokenizacja to według mnie ogromna dźwignia, której właściciele firm powinni szukać. Jednak, żeby z niej skorzystać jako pionier w swojej branży, trzeba otoczyć się odpowiednimi ludźmi, którzy przeprowadzą dobrze ten proces organizacji owczego pędu.

Możesz zobaczyć ten artykuł, jak i wiele innych w naszym portalu Controlling 24. Wystarczy, że klikniesz tutaj.

Ulubione Drukuj

Zobacz również

ESG, czyli zrównoważony kierunek rozwoju dla biznesu

ESG, czyli zrównoważony kierunek rozwoju dla biznesu

Szanse i ryzyka związane z ESG (z ang. Environmental, Social, Corporate Governance), czyli ładem środowiskowym, społecznym i korporacyjnym, mają coraz bardziej realny i mierzalny wpływ na biznes. Pozafinansowe wskaźniki ujęte w ramy ESG przyciągają uwagę inwestorów, funduszy private equity oraz instytucji finansowych. Presja regulacyjna i rynkowa oraz nacisk ze strony właścicieli kapitału prowadzą do transformacji gospodarek i firm. Sektor finansowy odegra w tym procesie decydującą rolę, ponieważ zgodnie z regulacjami unijnymi będzie musiał uwzględniać pozafinansowe ryzyka w swoim procesie inwestycyjnym i finansowym. Projekty stawiające na zrównoważony rozwój będą mogły pozyskać finansowanie na preferencyjnych warunkach.

Czytaj więcej

Crowdfunding w biznesie ‑ czy to się udaje?

Crowdfunding w biznesie - czy to się udaje?

Finansowanie społecznościowe kojarzy się przede wszystkim z pozyskiwaniem środków na realizację celów prywatnych. Tymczasem okazuje się, że ta forma finansowania wchodzi również do świata biznesu, a mechanizm crowdfundingu pozwala firmom w skuteczny sposób pozyskiwać duże grupy inwestorów. Wielu inwestorów w ten sposób znajduje perełki inwestycyjne.

Czytaj więcej

Polecamy

Przejdź do

Partnerzy

Reklama

Polityka cookies

Dalsze aktywne korzystanie z Serwisu (przeglądanie treści, zamknięcie komunikatu, kliknięcie w odnośniki na stronie) bez zmian ustawień prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez EXPLANATOR oraz partnerów w celu realizacji usług, zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Usługa Cel użycia Włączone
Pliki cookies niezbędne do funkcjonowania strony Nie możesz wyłączyć tych plików cookies, ponieważ są one niezbędne by strona działała prawidłowo. W ramach tych plików cookies zapisywane są również zdefiniowane przez Ciebie ustawienia cookies. TAK
Pliki cookies analityczne Pliki cookies umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania przez użytkownika ze strony internetowej w celu optymalizacji jej funkcjonowania, oraz dostosowania do oczekiwań użytkownika. Informacje zebrane przez te pliki nie identyfikują żadnego konkretnego użytkownika.
Pliki cookies marketingowe Pliki cookies umożliwiające wyświetlanie użytkownikowi treści marketingowych dostosowanych do jego preferencji, oraz kierowanie do niego powiadomień o ofertach marketingowych odpowiadających jego zainteresowaniom, obejmujących informacje dotyczące produktów i usług administratora strony i podmiotów trzecich. Jeśli zdecydujesz się usunąć lub wyłączyć te pliki cookie, reklamy nadal będą wyświetlane, ale mogą one nie być odpowiednie dla Ciebie.