Co czeka rynek IPO w Polsce? Jaka jest i jaka będzie pozycja GPW wśród innych giełd?

FiC_57_DiF_19_03.jpg

W marcu zakończyła się oferta publiczna litewskiego operatora turystycznego Novaturas, spółki portfelowej funduszu Enterprise Investors. Na rynku głównym warszawskiej giełdy to pierwsze w tym roku IPO, które poza naturalnym zainteresowaniem inwestorów dodatkowo rodzi pytania dotyczące możliwych kolejnych debiutów w roku 2018 i w kolejnych latach. A także o to, czy czeka nas kolejny rok pod znakiem spółek opuszczających parkiet, a nie debiutujących na nim.

Więcej IPO, ale brak gigantów na horyzoncie

Z informacji przekazywanych przez spółki planujące debiut giełdowy wynika, że rok 2018 przyniesie więcej IPO na rynku głównym niż rok poprzedni (zgodnie z danymi z Raportu IPO Watch Europe 2017 opracowanego przez PwC w 2017 r. na rynku głównym debiutowało osiem spółek, a kolejne siedem przeniosło się z rynku NewConnect). Wstępne szacunki wskazują na kilkanaście potencjalnych debiutów, do tego dojdą kolejne transfery z NewConnect, które w ostatnich latach regularnie zasilają rynek główny kilkoma emitentami rocznie. O ile liczba IPO w 2018 r. może wzrosnąć, o tyle trudno będzie o większą niż w 2017 r. wartość ofert. Wśród debiutów przeprowadzonych w 2017 r. znalazły się aż cztery o wartości przekraczającej 100 mln euro. W szczególności oferta Play Communications o wartości 1 mld euro, ósme co do wielkości IPO w Europie w 2017 r., należy do transakcji na naszym rynku wyjątkowych, które nie zdarzają się często.

Na razie próżno wśród dotychczasowych zapowiedzi debiutów szukać ofert większych niż kilkaset milionów złotych. Niemniej jednak zapowiadane oferty (m.in. producent domów drewnianych Danwood, producent drukarek 3d Zortrax, spółki technologiczne Ten Square Games czy SentiOne) mają szansę wzbudzić zainteresowanie inwestorów szukających możliwości ulokowania kapitału w działalność innowacyjną o szybkim tempie rozwoju.

Warszawska giełda w 2017 r. wróciła do grona europejskich rynków o relatywnie dużej aktywności IPO (liczba debiutów na obu warszawskich rynkach – głównym i NewConnect – plasuje polski rynek na trzecim miejscu w Europie). Po raz pierwszy od 2011 r. wyróżniająca się liczba nowych ofert szła w parze z ich wielkością (choć warto dodać, że ponad połowę wartości polskich IPO w 2017 r. stanowiła jedna oferta o wartości 1 mld euro – Play). Trudno jednak nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że taki poziom aktywności, relatywnie wysoki na tle innych rynków, ciągle nie odzwierciedla potencjału giełdy jako źródła finansowania przedsiębiorstw, zwłaszcza innowacyjnych.

Znowu dużo wezwań

W 2017 r. więcej spółek opuściło główny rynek GPW, niż na nim debiutowało i na razie nie widać oznak znaczącego spowolnienia aktywności w zakresie przejęć i wycofywania spółek z giełdy. W 2017 r. jednym z powodów opuszczania parkietu były nowe regulacje oraz związane z nimi, coraz bardziej kosztowne dla emitentów, obowiązki (i grożące kary) wynikające przede wszystkim z przepisów dotyczących nadużyć na rynku (MAR), ale też np. z nowej ustawy o biegłych rewidentach i określonych w niej obowiązkach komitetów audytu w spółkach giełdowych. Wydaje się, że w kolejnych okresach powyższe regulacje mogą działać do pewnego stopnia zniechęcająco na debiutantów, w mniejszym natomiast stopniu będą powodować opuszczanie parkietu przez kolejne podmioty. Po niemal roku obowiązywania nowych regulacji spółki miały już czas przeanalizować i zdecydować, czy nowe regulacje są na tyle kosztowne i dotkliwe, że nie równoważą korzyści wynikających ze statusu spółki giełdowej.

Aktywność w zakresie wezwań i wycofywanie spółek z obrotu to jednak nie tylko kwestia bardziej surowych zasad – stosunkowo niskie, atrakcyjne dla kupujących wyceny wielu spółek powodują, że stają się one dobrym celem przejęć. Jeśli dodatkowo spółka nie ma w planach kolejnych emisji akcji, a dla akcjonariuszy kluczowym warunkiem dalszego rozwoju jest kontrola nad biznesem, funkcjonowanie jako spółka publiczna może okazać się ciężarem i niepotrzebnym kosztem. Przy czym samo w sobie zjawisko opuszczania giełdy przez emitentów jest naturalnym zjawiskiem i tego rodzaju „wietrzenie” rynku występuje każdego roku – choć rzadko w skali obserwowanej w ostatnich dwóch latach. Atrakcyjne dla kupujących wyceny spółek nie będą jednak trwały wiecznie, do tego środki ze sprzedaży akcji wycofywanych spółek przynajmniej częściowo będą reinwestowane w nowe debiuty i tym samym, paradoksalnie, mogą mieć również stymulujący wpływ na liczbę i wartość nowych IPO.

Dostęp możliwy dla zalogowanych użytkowników serwisu. Jeśli posiadasz aktywną prenumeratę przejdź do LOGOWANIA. Jeśli nie jesteś jeszcze naszym Czytelnikiem wybierz najkorzystniejszy WARIANT PRENUMERATY.

Zaloguj Zamów prenumeratę
Drukuj

Zobacz również

Archiwum

Polecamy